W Indiach - o pobycie z dziećmi w Mysore, stolicy jogi. O rodzinie, ciele, jodze, ajurwedzie, kulturze hinduskiej, tybetańskiej, pracy z ciałem, masażu. Z punktu widzenia: artystki, bioenergoterapeutki, antropologa, rodziców, masażystów i adeptów jogi.

O nas

Dharma - Joga Ajurweda Masaże Jogiczne

TAJSKI MASAŻ JOGICZNY - AJURWEDYCZNA PRACA Z CIAŁEM

DHARMA NA FACEBOOKU

Nasza lista mailowa

Twój email


Blog > Komentarze do wpisu
O napięciu i stresie

Kiedy w trakcie sesji lub demonstracji mówię o napięciach. Na twarzach moich słuchaczy pojawia się dwuznaczny gest szukania odpowiedzi. Podświadomie gdzieś utożsamiamy napięcie ze stresem, ale nie jesteśmy tego zupełnie pewni. Cóż, jak możemy być pewni kiedy z wrodzoną ignorancją traktujemy swoje ciało, jakby było nam obce i nie zupełnie nasze własne. Kiedy mówię o napięciach zazwyczaj mam na myśli te pojawiające się w trzech sferach: fizyczne, emocjonalne i mentalne.

Najłatwiej zrozumieć te włażące nam w mięśnie i stawy, a związane z ciałem fizycznym, systemem nerwowym i zaburzeniami endokrynologicznymi. Emocjonalne napięcie pochodzi najczęściej z silnych wrażeń miłości/nienawiści, dostawania i tracenia, odnoszenia sukcesu czy porażki, szczęścia czy nieszczęścia… Mentalne urastają z nadmiaru myśli, kombinowania, kalejdoskopu fantazji, nieporozumień.

Mięśniowe napięcie jest dość łatwe do uwolnienia, przez głęboką fizyczną relaksację choćby za sprawą masażu, dbanie o zdrowy zrelaksowany stan przez prawidłową dietę, ćwiczenia fizyczne i higienę ciała. To jest to co zazwyczaj znamy z gabinetów masażu – nabrzmiała skóra, stwardniałe mięśnie, słabo ukrwiona, półmartwa tkanka miękka. Sztywne stawy, zblokowane biodra, ramiona.

Napięcia emocjonalne są o wiele bardziej trudne do usunięcia. Kiedy nie jesteśmy w stanie wyrazić swobodnie naszych emocji, co często jest dość kłopotliwe w codziennym życiu obarczonym nakazami i zakazami społecznymi i towarzyskimi,  wówczas ignorujemy je bądź nie rozpoznajemy ich. Tłamszone i odsuwane od naszej świadomości bynajmniej nie odchodzą w nieznane. Zazwyczaj głęboko włażą pod skórę, organy wewnętrzne jak choćby wątrobę odpowiedzialną za gniew, irytacje, itp., jelita, kanały i ośrodki witalne, włażąc i blokując nasze stawy, głęboką tkankę, blokując całe ciało. W takich przypadkach potrzeba jest głębszego typu relaksacji. Głębszego w tym sensie aby dotrzeć do głębokich poziomów tkanek, stawów i ośrodków witalnych aby wyśledzić i uwolnić głęboko i długo skrywane emocje. W praktyce dynamicznych i głębokich masaży jak tajski, czy ajurjogiczny bezpośrednio pracując na liniach energetycznych, głównych i pomniejszych ośrodkach witalnych, odblokowania głównych „bram ciała”: czyli bioder i ramion i wreszcie głęboki masaż jamy brzusznej udaje się docierać do takich napięć, i uwalniając je dzięki umiejętnej pracy z oddechem. Przynosi to poczucie bardzo głębokiego relaksu porównywanego z wysoko zaawansowanymi technikami pranajamy i medytacji.

Mentalne napięca pochodzące z nadmiernej aktywności umysłowej gromadzą się przez długie lata w „ciele mentalnym”. Wrażenia zmysłowe i doświadczenia są rejestrowane na różnych poziomach naszej świadomości. Od czasu do czasu eksplodują, wpływając na nasze ciało, umysł, zachowanie i reakcje. To właśnie za nienormalnym zachowaniem – niezrozumiałymi napadami wariactwa kryją się zgromadzone napięcia na planie mentalnym. W tradycji jogi i ajurwdy dąży się do zrównoważenia całego ciała, a raczej ciał: fizycznego, emocjonalnego, mentalnego, aż po ciało pamięci i ciała kosmicznego. Masaże jogiczne są dość wymagające, oczekując od osoby, aby pracowała z oddechem, śledziła napięcia i z pełną świadomością uwalniała je w miarę swoich możliwości. Osoby bardziej wrażliwe i subtelne na pracę z energią potrafią dokonać gruntownej przemiany, uwalniając się od bagażu napięć spychanych w zakamarki naszego ciała i umysłu. Shirodhara - znakomity zabieg na zaburzenia psychosomatyczne z ajurwedyjskiej tradycji Kerali jest prawdziwym wybawieniem na napięcia mentalne. Polega na polewaniu czoła ciągłym strumieniem leczniczym: olejem, mlekiem lub wywarem. Połączony z lekkim masażem głowy, karku i twarzy jest niezastąpionym zabiegiem przy nerwowości, stresie, bólach głowy, bezsenności, złości, nadpobudliwości, nerwicy, depresji, łysieniu, zmęczeniu, braku koncentracji, osłabieniu zmysłów. Uspokaja i relaksuje system nerwowy i stabilizuje umysł.

To co nazywamy potocznie spięciem związane jest ze stresem, jedną z najgroźniejszych chorób cywilizacyjnych, prowadzącej do psychosomatycznych chorób jak cukrzyca, nadciśnienie, migreny, astma, wrzody, zaburzenie trawienia, choroby skóry. Wszystkie one powstają z napięć na 3 wymienionych planach. Także główni kosiarze współczesności jak nowotwory i choroby serca również – jak przekonuje Swami Shantimurti Saraswati – mają źródła w napięciach. W rzeczywistości jak mówią mistrzowie Wschodu wszystko zależne jest od stanu naszego umysłu. Prawdziwy problem nie leży w ciele, lecz w potoku idei, sposobie myślenia i odczuwania,  - buddyści powiedzieliby o poglądzie. Kiedy jest on mylny dochodzi do zaburzeń energii mentalnych, co staje się przyczyną fizycznych chorób. Często więc napięcia fizyczne, mimo braku aktywności i ruchu powstają z powodu zaburzeń energii umysłowych czy emocjonalnych. Wszystko jest ze sobą powiązane. Taki efekt domina, gdziekolwiek jeden z klocków nie upadnie, potoczy się cała reszta. Pojawia się złość, irytacja, depresja, frustracja lub gniew, różnorodność fizycznych objawów jak palpitacje, nadmierne pocenie, rozwolnienie, niestrawność, bóle głowy, karku, osłabienie. Wewnętrzne napięcia dodatkowo komplikują życie rodzinne i społeczne, a na szerszym planie, które dobrze znamy z polskich realiów – jako chaotyczny system społeczny, gupową i kulturową agresję. Zawsze po powrocie ze Wschodu doznajemy szoku jak wiele osób bezradnie próbuje radzić sobie z napięciami wewnętrznymi, przejawiającymi się w przeróżny sposób – przede wszystkim masowe palenie tytoniu, weekendowe zapijanie nerwic, czego kulminację miałem okazję zaobserwować w piątkowe i sobotnie nocy na westendzie w centrum Londynu, objadanie się, faszerowanie środkami przeciwbólowymi – zakrapiane mocną ignorancją, strachem i zagubieniem dotyczącym własnego ciała i bycia w ciele.


Jeżeli przynajmniej nie możemy być oświeconymi istotami, bezmiernie czującymi i współczującymi, to przynajmniej możemy spróbować, że mamy oświecone umysły. Może trochę pomoże :).

wtorek, 23 czerwca 2009, jogamasaz

Polecane wpisy