W Indiach - o pobycie z dziećmi w Mysore, stolicy jogi. O rodzinie, ciele, jodze, ajurwedzie, kulturze hinduskiej, tybetańskiej, pracy z ciałem, masażu. Z punktu widzenia: artystki, bioenergoterapeutki, antropologa, rodziców, masażystów i adeptów jogi.

O nas

Dharma - Joga Ajurweda Masaże Jogiczne

TAJSKI MASAŻ JOGICZNY - AJURWEDYCZNA PRACA Z CIAŁEM

DHARMA NA FACEBOOKU

Nasza lista mailowa

Twój email


RSS
poniedziałek, 28 stycznia 2008
pongal - swieto krow

swieto swietych krow

mala pomalowana krowka z dzieciakami

ulica krow

12:26, moniabo
Link Komentarze (2) »
mysore, swieto krow

17.1.08 Mysore
Dni uciekaja bezpowrotnie w Mysore. Wiekszosc czasu i energii poswiecamy na zajecia jogi i kursy masazu. Ale mozna uczyc sie tu wielu wiecej rzeczy, szczegolnie muzyki i malowania, z czego pewnie skorzystamy przy odrobinie wolnego czasu i energii.

Choc klimat tutejszy jest bardziej umiarkowany niz gdziekolwiek bylismy wczesniej, to wlasnie nadszedl okres chorobotworczy. Wiaze sie z tym swieto, w ktorym uczestniczylismy przedwczoraj - pongal czterodniowy festiwal wyznaczajacy koniec okresu zbiorow, zwany tez swietem krow. Rodziny przygotowuja pongal - mieszanke ryzu, cukru, dalu i mleka, symbolizujacego dostatek. Sprzataja domostwa, a krowy, ktore sa tu najwyzsza swietoscia i dumnie przemiezaja miejskie pasaze, myje sie i dekoruje oraz barwi wszelkie biale laty na zolto - tumerikiem, ktory ma dzialanie bakteriobojcze (stosuje sie go rowniez w masazach ajurwedyjskich). W ten prosty sposob obrzedowosc i kultura dba o zdrowie i dobrobyt mieszkancow i honorowych zwierzat miasta.

Pod wieczor nastepuje puja i przemarsz mieszkancow i krow wszystkim uliczkami sasiedztwa, oczyszczajac i uswiecajac  przestrzen niczym u nas w boze cialo.

Koncentracja chorobotworczych czynnikow  po sznurecznku dopadla rowniez nas. Najpierw dopadla Barnabe, pozniej Zoje, a na koncu mnie. Drobny rozstroj zoladka i jednodniowe oslabienie - to wszystko przez co musielismy przejsc. Intensywnosc asztangi rowniez daje nam sie we znaki. Oczyszczamy sie. Wychodza i ujawniaja sie stare napiecia. I nie tylko nas. Dotyczy to wiekszosc zatrzymujacych sie tu uczniow. Zapalenia miesni, nadwyrezenia sciegien, ogolne oslabienie, roznego rodzaju kryzysy mentalne.Ludzie sa ospali, tymbardziej, ze czesto to wszystko co robia w trakcie dnia. Pozostaje oczywiscie jeszcze zwiedzanie  - palac maharadzy, chamundy hills, bazar, galerie i male zakatki aby spedzic milo czas i zjesc cos dobrego. Wokol miasta roztaczaja sie  okoliczne rezerwaty przyrody.

My jednak mamy napiety program zajec i pozostawiamy wycieczki na pozniej. Wyglada na to, ze zostaniemy tu nieco dluzej. Mysore nie nalezy do turystycznych punktow na mapie Indii. Wiekszosc przyjezdzajacych to studenci jogi, ktorzy nie maja zbyt wybujalych wymogow. Miasto jest spokojne. Jak na indyjskie miasto jest tu czyste powietrze, a takze niewiele tu smieci. ludzie nie sa nachalni i raczej uczciwi i zyjacy w dosc tradycyjny sposob.

Sam zastanawiam sie aby rozpoczac tu praktyke masazu tajskiego u AJaya, z mysla o wielu obolalych i potrzebujacych.

Nadal szukamy opiekunki. Okazuje sie to dosc klopotliwe, gdyz zazwyczaj kazdy ma juz tutaj swoje zajecie. Poki co zabieramy dzieciaki ze soba na zajecia na 7ma rano. Barnas oglada bajki i bawi sie z prowadzacymi osrodek. Zoja zas odsypia poranne wstawanie. Wszystko to dzieki zyczliwosci i milosci AJaya, jaka obdarza nasze dzieci, a Zoje w szczegolnosci.

A Jay Kumar jest uczniem BNS Iyengara z Mysore (nie mylic z BKS Iyengarem z Puny). Ma niezwykly urok osobisty, doskonala intuicje i umiejetnosc pracy z ludzmi. Jest bardzo dokladny, poprawiajac i w poglebianiu pozycji. Duzy nacisk kladzie oczywiscie na vinjase - oddech i przejscia miedzy asanami. W ogniu ujaji spala sie wiele napiec, wiele takze wychodzi z mrokow ignorancji. Cialo sie rozwija. Etapy rozwoju wyznaczaja kolejne kryzysy.

Praca nad cialem nie jest prosta. W koncu jednak nalezy sie z nia uporac i z dreczacymi nas demonami. Kwestia czasu i dyscypliny. "W zdrowym ciele, zdrowy duch" - polskie przyslowie wydaje sie pasowac do koncepcji jogi.

Barnabie bardzo sie spodobal pochod krow, przy rytmie bebnow i ogolnej ekstatycznej wrzawie tlumu. Nalezalo jednak uwazac na szarzujace krowy. Mysore zachwyca Barnasia swoja fauna i architektura, choc teskni za oceanem. Do grupy kolegow Barnaby dolaczy Briya, osmioletni syn Ortario. Razem z Aronem ucza Barnasia gry w krykieta, ktory jak sie okazuje jest niezwykle skomplikowana gra. Peter, angielski artysta zatrzymujacy sie u Ortario i przpadkowy nauczyciel Barnaby  - stwierdza, ze potrzeba roku na zrozumienie regul, choc on nawet i po tym czasie nie ogarnal tego sportu do konca. Generalnie dzieci  robia duzo krzyku przy dyskusji na temat zasad punktowania i ogolnej ekscytacji technikami tej gry.

rodzinne pozowanie z krowim arcydzielem

 

12:11, moniabo
Link Dodaj komentarz »
Mysore, stolica asztangi jogi

9.1.2008 Po upiornej nocnej podrozy dotarlismy rankiem do Mysore, miedzynarodowej stolicy asztangi - jogi. Na miejsu okazalo sie, ze lokal wczesniej zarezerwowany jest juz zajety, a znalezienie zakwaterowania w szczycie sezonu jest dosc klopotliwe. Mimo to udalo nam sie zatrzymac w pieknym domu z ogrodem, dzierzawionym przez chilijskiego nauczyciela asztangi. Przez pewien czas zatrzymamy sie tutaj, poki nie znajdziemy czegos na dluzszy czas.

Zaraz po przyjezdzie spotkalismy sie z Lara i Laurino, organizujacych kurs tajskiego masazu jogicznego.

Znalezlismy rowniez z polecenia nauczyciela asztangi jogi - A Jay Kumara, ktory okazal sie rewelacyjnym nauczycielem. Pracuje powoli, kladac uwage na oddech, wzrok i ruch miedzy pozycjami. Przy vinjasa przydala sie wczesniejsza praktyka hatha jogi. Rezultaty kilku sesji juz czujemy. Oddech i ruch poglebia asany i oczyszcza cialo z napiec i toksyn, ktore wylewaja sie strumniem potu podczas sesji.

Dzieci sa bardzo zadowolone. Barnaba sie bawi z hinduskami, zajmujacymi sie domem, a popoludniami z Aronem hinduskim chlopcem mieszkajacym na tylach naszego domu.

mysore

barnas

bazar w mysore

bazar

spotkanie z cielakiem

dwukolka

pierwsze proby

 

12:06, moniabo
Link Dodaj komentarz »
sylwester, patnem, goa

sylwester

sylwester

nowy rok

11:52, moniabo
Link Dodaj komentarz »
Plazowanie w Patnem, Goa

3.1.2008

Na Goa jest fajnie dzieki polazeniu zywiolow. Grzeje slonce (ogien), szumi morze (woda), hula wiatr (powietrze), no i jest gdzie sie rozlozyc na ziemi. Dzieki temu czlowiek moze sie poczuc szczesliwy, pelny i zharmonizowany. Widze tutaj po sobie i po innych radosc przebywania. Kolorowe lub zwykle szmaty owiniete wokol bioder, luzne spodnie. Pelna swoboda w ubiorze. Dla kazdego jest miejsce. Psy z radoscia biegaja po plazy. Raz na jakis czas po plaze przejda sie krowy i gdzies sie poloza. Slonce i morze doskonale sie uzupelniaja. Zoja zrobila znaczne postepy. Bawi sie butelka, serwetkami, co tylko wpadnie jej w lapki. Lezy sobie w tetrze, dzieki czemu ma swobode ruchow. Barnas nie wychodzi z wody i bawi sie ze swoimi nowymi kolegami z Pranajem i Vinajem.

Barnas z Vinayem

Barnas z Pranayem i Vinayem

wieczorne zabawy na lodzi w Patnem

patnem wieczorem

 

11:46, moniabo
Link Dodaj komentarz »
Goa - spoznione zdjecia noworoczne

lodzie przy zachodzie slonca

ryksza przy plazy patnem

polow na plazy w patnem

na plazy w patnem

patnem

byki na plazy

krab

krab

krab

piesek w cieniu pod skala

 

11:39, jogamasaz
Link Dodaj komentarz »